5 faktów, których nie wiedzieliście o buraku cukrowym

Burak cukrowy jest podgatunkiem buraka zwyczajnego, a ten z kolei należy do tak zwanej rodziny szarłowatych. Posiada korzeń w kształcie stożka, który osiąga masę 0,5 – 1 kg. Buraki charakteryzują się wysoką zawartością sacharozy, przy czym sam ich korzeń może być niskocukrowy, ale i średniocukrowy, aż do wysokocukrowego. Po tej dawce wstępnych wiadomości przechodzimy do pięciu – z naszego punktu widzenia – istotnych faktów na temat buraka cukrowego. Wiedziałeś o tym?

Czym jest burak cukrowy

1.Burak cukrowy to roślina okopowa stanowiąca drugie na świecie (po trzcinie cukrowej) źródło cukru – 24% produkcji światowej! Buraki cukrowe rosnące na powierzchni 1 m2, wytwarzają system korzeniowy o łącznej długości nawet 10 km!

2.Pierwsza cukrownia buraczana na świecie powstała w 1802 r. w Konarach koło Wołowa, gdzie do dziś znajdują się jej ruiny z wielojęzyczną tablicą informacyjną. Przerabiane buraki zawierały wtedy 4% cukru. Dla porównania, obecnie zawierają 18%.

3.Duże wymagania buraka cukrowego znane były już w XVI w.: „Ćwikła potrzebuje ziemi dobrze nagnojonej i wilgotnej, bo się w dostatku gnoju bardzo kocha”. Pierwszy podręcznik w języku polskim o uprawie buraka wydano w 1799 r.

4.Pośpiechy to niektóre osobniki buraka, które już w pierwszym roku uprawy wypuszczają pędy kwiatowe, przez co obniżają wartość użytkową zbieranych korzeni. Uparciuchy to niektóre osobniki buraka, które w drugim roku uprawy nie wydają pędów kwiatowych.

5.I po piąte – to wspaniała roślina do przyrządzania potraw. Jako numer 5 podajemy więc przepis na Fafernuchy, czyli kurpiowskie ciasteczka;)

Przepis prababci na *Fafernuchy typowe danie w okresie Nowego Roku, tak zwane tradycyjne „nowolatki”, podawane też w Święto Trzech Króli.

Potrzebne składniki:

– 1 kg mąki mieszanej (żytniej i pszennej)

– 0,5 kg buraków cukrowych

– 3 dkg drożdży

Sposób przygotowania:

Buraki ugotować w małej ilości wody, następnie zmiksować. Zrobić rozczyn z drożdży i 1 szklanki wywaru z buraków. Po wyrośnięciu dodać mąkę i zmiksowane buraki. Wyrobić i pozostawić ciasto do wyrośnięcia. Następnie rozwałkować, kroić jak kopytka, a następnie piec w tradycyjnym piecu kaflowym, z paleniskiem na drewno. Po upieczeniu fafernuchy polać syropem (wywarem) z buraków cukrowych. I gotowe;) Smacznego.

I jeszcze trochę faktów z historii

Nie wiem czy wiecie, ale buraki cukrowe początkowo były uprawiane jako warzywa ogrodowe. Świetnie też nadawały się (i wciąż są do tego wykorzystywane), jako pasza dla zwierząt. Po raz pierwszy cukier został z nich otrzymany w Niemczech w 1747 roku – i to jako zupełny eksperyment. Dokonał tego chemik, Andreas Marggraf. Z kolei o pierwszej fabryce na Dolnym Śląsku w Konarach – wspomnieliśmy już w tekście powyżej. W 1813 roku w Passy (Francja) powstała pierwsza fabryka cukru. Po wzlotach i upadkach, jeszcze w tym samym wieku w Europie – w 1880 roku – produkcja cukru z buraków cukrowych przerosła jego produkcję z trzciny cukrowej. I tak się to wszystko zaczęło.

Burak cukrowy dzisiaj

Tak jak przed laty, z bogatych w wodę, białko i tłuszcze liści buraka cukrowego, ale i melasy oraz wysłodków (czyli produktów odpadowych), wytwarza się paszę dla zwierząt. Dodatkowo, z melasy można otrzymać również sporo produktów chemicznych, jak choćby glicerynę oraz kwas cytrynowy.

Korzystne warunki do uprawy buraka cukrowego

Jeśli chodzi o uprawę, to najkorzystniejszy dla buraka cukrowego jest klimat umiarkowany, obfitujący w długie letnie dni i sporo słońca. To sprzyja uzyskaniu wyższej zawartości cukru. Buraki wymagają obfitego nawadniania, w związku z tym także opady w okresie wegetacji roślin odgrywają tu duże znaczenie (najkorzystniejsze są te na poziomie 600 mm).

Warto też wiedzieć, że buraki cukrowe nie są wrażliwe na niskie temperatury (młode rośliny uszkadzają dopiero przymrozki na poziomie minus 8 stopni Celsjusza, a w porze jesiennej, wykopane korzenie uszkadza przymrozek od minus 6 do minus 8 stopni)- niezła wytrwałość, prawda?

I kolejny fakt – wegetacja buraka powinna trwać około 180-190 dni. Najkorzystniejszymi dla niego glebami są luźne, dobrze odwodnione, ale magazynujące wilgoć, a także bogate w składniki mineralne i organiczne. Dobrze jest je intensywnie nawozić. Najczęściej buraki cukrowe uprawiane są na ziemiach czarnych i glebach brunatnych.

Powodzenia w uprawie!

Grzesiek

Wapno granulowane z magnezem czyni cuda

Jak odpowiednio zadbać o uprawianą ziemię. Wreszcie jak sprawić, by kupno gruntu zwróciło się w przyszłości z nawiązką? O tym przeczytacie w poniższym tekście.

Wesołe jest życie rolnika…

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać o tym, że w rolnictwie nie ma ustalonych reguł. Chcemy żeby wszystko układało się po naszej myśli, planujemy, kupujemy – bo jest okazja – kilka hektarów ziemi za  jedyne 50 tys. złotych/ha. I niby cudowna okazja, po której zostaje… spory kredyt na długie lata. I jeszcze jedno –  myśl, że może kiedyś nasz syn nam za to podziękuje. Dlaczego dopiero On, nasz potomek? Bo przecież sami z tego kawałka ziemi pieniędzy nie zobaczymy, a kilkanaście lat trzeba i to rok w rok, przy nim pracować. Ale cóż robić? Prawda jest taka, że aby utrzymać się w tej ciężkiej branży, gospodarstwo musi się rozwijać i powiększać. Nie ma innego wyjścia.

Po całym biurokratycznym zamieszaniu wchodzimy z analizami gleby, z których jasno wynika, że poprzedni użytkownik – owszem, zbierał plony i zabierał, ale nie dawał nic od siebie. Braki fosforu, potasu i magnezu? Przecież możemy uzupełnić! No tak, ale przecież żeby roślina mogła te makroskładniki pobierać, musi mieć wysokie pH gleby. I tu niespodzianka – pH też jest niskie. Od początku pod górkę!!! Ale trzeba jakoś żyć. A my – Bardowscy łatwo się nie poddajemy. O nie!

Pole – nasze życie. Zaczynamy nawożenie wapnem

Regulowanie odczynu na polu to nie kwestia sezonu lub dwóch. I nie ma się co łudzić, że w tak krótkim czasie zdziałamy jakieś cuda – tutaj trzeba systematyczności  i cyklicznego nawożenia wapnem. Co w takiej sytuacji możemy zrobić, żeby w naszym przypadku jęczmień browarny (tak wrażliwy na niskie pH), w ogóle mógł wydać zadowalający plon? Odpowiedź jest oczywista – możemy zastosować wapno granulowane z dodatkowym magnezem i mikroelementami. Zastanawiacie się dlaczego w takiej formie? A no głównie dlatego, bo jest mocno reaktywna. A dlaczego tak jest? To proste – wszystko za sprawą niezwykle drobnego zmielenia, po którym przystąpiono do formowania granul. Cóż… wcześniej przygotowane ścieżki na 24 metry też nie ułatwiają sprawy, ale w końcu to granule, więc pewnie i na 30 m polecieć mogą:)

DOLOKORN 90 – także dla rolnictwa ekologicznego

Jak sami wiecie – bez magnezu życia nie ma. Co w związku z tym robimy? Dostarczamy go. Dodatkowo kilka podstawowych mikroelementów i czekamy na wyniki pracy naszych małych granulek, które wprawdzie myśleć nie potrafią, ale za to świetnie dogadują się z roślinami:)

Dobra, przechodzimy do szczegółów. Skoro mowa o dostarczaniu składników – doskonale sprawdza się Dolokorn 90, czyli  nawóz wapniowy węglanowo-magnezowy (jak już wcześniej zdradziliśmy – w formie granulowanej). Jest on uzyskiwany ze skały dolomitowej (a ta składa się – w ponad 90% z węglanu wapnia i tak potrzebnego nam magnezu).
Co więcej, używane przez nas wapno w granulkach Dolokorn, zawiera również cenne mikroelementy, takie jak: bor, miedź, mangan, cynk i żelazo.

Dodam jeszcze, że wapń odpowiedzialny jest za dobre ukorzenienie roślin, zapewnia też roślinie dużą zdrowotność, magnez – odpowiedzialny jest za  przetwarzanie azotu w plon. I także wysoką zdrowotność roślin. Bor – pomaga w przemianach węglowodanowych i białkowych, czy tworzeniu tkanek twórczych rośliny, wierzchołków wzrostu zarówno łodygi, jak i korzeni. Miedź natomiast korzystnie wpływa na budowę anatomiczną roślinnych tkanek, chroni roślinę przed grzybicą. A cynk – odpowiedzialny jest za przemiany energetyczne czy syntezę witamin i chlorofilu. Ponadto pobudza regulatory wzrostu rośliny.

Na koniec dodajmy jeszcze, że ten certyfikowany preparat dopuszczony jest do użytku w rolnictwie ekologicznym. To działa!

Zastanawiacie się po co to wszystko? W końcu to jęczmień browarny, czyli po to, żeby można było po ciężkiej pracy wypić zimne piwko;) (którego pewnie nie kupi nam wcześniej żona lub dziewczyna, a przecież my tak bardzo się staramy :p). Powodzenia!

 

Grzesiek

Monitorowanie upraw rzepaku- chowacze

Szkodniki towarzyszą ludzkości od zawsze. My, rolnicy, doskonale o tym wiemy. Co roku przecież zmagamy się z ich negatywnym wpływem na uprawy. Dziś powiemy wam o tym, jak walczyć z najczęstszym szkodnikiem upraw rzepaku – chowaczem.

Wiosenne przebudzenie natury

Wiosna to piękny czas. Rośliny budzą się do życia, dni stają się dłuższe i coraz cieplejsze, a i w nas wstępują jakby nowe siły. Jest to też okres roku, kiedy rusza wegetacja, a wraz z nią – uaktywniają się liczne szkodniki.

Uprawy rzepaku ozimego najczęściej są atakowane przez chowacza brukwiaczka, chowacza podobnika i chowacza czterozębnego. Ale dla nas – ci przeciwnicy nie są straszni 😉 Wieloletnie  doświadczenie daje nam nad nimi przewagę i wiemy jak się przed tymi szkodnikami bronić. W bardzo prosty sposób możemy stwierdzić, czy na naszym polu jest z nimi problem i skutecznie  przeciwdziałać ich negatywnej działalności. To takie proste, że nawet nasz Janek dałby sobie z tym radę 🙂 Z tą różnicą, że on raczej by takiego owada zjadł, ale jeżeli to czytasz okres wkładania wszystkiego do buzi masz już za sobą ????

Pułapki na szkodniki

Ale do sedna – aby przekonać się, czy chowacz zamieszkuje nasze uprawy rzepaku, musimy zastawić na niego niewielką pułapkę. Najlepszym sposobem jest wystawienie na polu żółtych naczyń. Są to niewielkie, plastikowe pojemniki o okrągłych lub kwadratowych brzegach. Służą do monitorowania ilości szkodników na polu.

Jeśli w tak zastawionej pułapce pojawi się szkodnik, to staje się jasne, że musimy dużo dokładniej obserwować pole. Żółte miski stawia się najpierw na jego obrzeżach, a następnie w głębi uprawy.  Jeśli ilość odłowionych w ten sposób szkodników przekracza próg szkodliwości, to musimy bezwzględnie wykonać zabieg, który wypleni chowacza spośród rzepaku.

Kilka szczegółów „technicznych” – czyli co dla kogo jest normą

Zatem ustalmy, czym jest ten próg szkodliwości i gdzie się on znajduje? Dla chowacza brukwiaczka próg ten to 10 chrząszczy w żółtym naczyniu w okresie 3 dni albo też 2-4 chrząszczy zaobserwowanych na 25 roślinach. Dla chowacza czterozębnego próg szkodliwości to 20 chrząszczy w żółtym naczyniu przez okres 3 dni lub też 6 chrząszczy zauważonych na 25 roślinach.

Zastanawiacie się dlaczego nasza pułapka na chowacze jest żółta? A no dlatego, że jest to kolor kwiatostanu rzepaku i jest on dla owadów wyjątkowo atrakcyjny. Dlatego też przyciąga je i wabi. Sprytne, prawda?

Zaleca się ustawianie naczyń na skraju pola od strony spodziewanego nalotu. Ten z kolei  może nastąpić ze strony lasów, sadów, plantacji innych roślin, nieużytków czy zadrzewień. Najbardziej optymalne i miarodajne wyniki otrzymamy, jeśli górna krawędź naczynia będzie umieszczona na wysokości roślin. Z tego też powodu w miarę wzrostu rzepaku naczynie powinno być podnoszone.

Systematyczna kontrola pola

W momencie, kiedy naczynia są już odpowiednio rozstawione, należy je kontrolować raz w tygodniu. Ale na spokojnie – połączmy dwa w jednym, czyli przyjemne z pożytecznym 😉 Weźmy żonę pod rękę i zaprośmy ją na spacer – wokół pola 😉

A poważnie – jeśli w pojemnikach pojawią się pierwsze owady, to od tego momentu kontrole powinny odbywać się codziennie, najlepiej o stałej porze. Tak przeprowadzona analiza da nam obraz tego, czy jest potrzeba wykonania zabiegu na rośliny. A po co ta kontrola? Dlaczego od razu nie spryskać rzepaku i mieć spokój? Otóż dlatego, że jeśli w naszej uprawie nie ma chowacza, to wykonanie zabiegu mającego na celu jego usunięcie jest zwyczajnie nieekonomiczne i nieopłacalne. Po co więc niepotrzebnie wydawać pieniądze 😉

 

Grzesiek/Ania

Tort bezowy

Chwilo trwaj, czyli za co kochamy bezy?

Chyba wszyscy lubimy słodycze. W porządku – ja lubię. Zwłaszcza bezy. Zastanawiacie się dlaczego właśnie je? Za to, że są tak bardzo słodkie i kruche! Przyznam się, że tort bezowy to w moim domu nowość. Wprawdzie pierwszy raz robiłam go już kilka lat temu, ale wtedy  trafiłam na zły przepis i zamiast pięknych spodów bezowych, uzyskałam rozlane plamy. Wreszcie znalazłam przepis idealny.

Bezy – bądź zawsze w gotowości na przyjęcie gości

Słodkie, smaczne, a w dodatku łatwe w przechowywaniu. Takie są bezy. Upieczone „blaty” przez kilka dni mogą sobie leżeć i zupełnie nic im się nie stanie – to dodatkowy atut tego ciasta. Jest to świetna alternatywa na niespodziewanych gości czy ułatwienia sobie pracy  przed przygotowywaniem większej imprezy;) Trzeba sobie ułatwiać życie.

Tajemnice udanego tortu bezowego

Zdradzę wam przepis na doskonały tort bezowy. Zapamiętajcie moje rady, a będziecie o „krok do przodu”.

Jeśli zamierzacie upiec tort bezowy, koniecznie pamiętajcie o kilku istotnych szczegółach; ważne są:

  • cukier, a raczej jego grubość – musi być to drobny cukier, nie taki jak na co dzień używamy do herbaty 😉 Cukier o drobnej granulacji szybko się rozpuszcza, a właśnie o to nam chodzi;
  • temperatura pieczenia – wkładamy bezy do piekarnika rozgrzanego do 150°C (ustawiamy go na termoobieg), ale natychmiast po włożeniu zmniejszamy ją do 120°C i w takiej temperaturze pieczemy przez 120 minut. Jeśli jest taka możliwość, nie wyjmuję gotowych blatów z piekarnika przez kolejne dwie godziny, aby w razem z nim wystygły;
  • ocet – tak, zgadza się – zawsze dodaję łyżeczkę octu pod sam koniec ubijania białek na bezy.

 

To teraz przejdźmy już do rzeczy. Oto przepis na dwa blaty bezowe o średnicy około 23 cm. Przygotujcie następujące składniki:

 

  • 6 białek (zawsze wybieram duże jajka) – pamiętajcie, żeby nie były prosto z lodówki, powinny być w temperaturze pokojowej
  • szczyptę soli
  • 270 gram cukru drobnego
  • 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczkę octu

 

Sposób przygotowania:

  • oddzielamy białka od żółtek,
  • białka (wraz ze szczyptą soli) ubijamy na najwyższych obrotach miksera na sztywną pianę,
  • następnie dodajemy cukier (najlepiej w równych odstępach, jedna łyżka cukru co minutę ;)),
  • na koniec dokładamy jedną łyżeczkę mąki ziemniaczanej, przesianej przez sitko i dodajemy jedną łyżeczkę octu.

Z otrzymanej masy muszą nam wyjść dwa blaty, więc staramy się podzielić ją na dwie części.

Płaskie blaszki wykładamy papierem do pieczenia, na nim odrysowujemy okrąg o średnicy około 23 cm (używam do tego największej pokrywki od garnka jaką posiadam :). Dzięki temu nasze blaty będą do siebie pasować podczas „składania” ich w tort :). Obydwa blaty piekę naraz.

 

Udane nadzienie

Jak już zdradziłam mój sekret na wspaniały tort bezowy, to i powiem wam jak zrobić przepyszną masę tortową.

Ja stawiam na owoce – mogą to być maliny, truskawki, banany, jagody, czy borówki 🙂 A skoro owoce, to i musi być bita śmietana z serkiem mascarpone. Jak ją robię? Już podpowiadam. Śmietanę 36% ubijam na najwyższych obrotach miksera, kiedy jest już sztywna, dodaję do niej serek mascarpone. I gotowe, palce lizać;)

 

I jeszcze produkty na masę z serka homogenizowanego – też jest grzechu wart! Od razu uprzedzam, że jest bardzo słodka, ale dla łasuchów – rzecz jasna, w sam raz. Przygotujcie na nią:

  • 200 g masła
  • ¾ szklanki cukru pudru
  • 3 serki homogenizowane po 150 g
  • 2 szklanki mleka w proszku
  • masło ucieramy z cukrem pudrem następnie dodajemy serki a na koniec mleko w proszku

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć wam udanych wypieków, a na koniec – smacznego!

Mój sposób na Wielkanoc! Proste dekoracje

Lubicie przygotowywania do świąt?  Przedświąteczne zamieszanie, zakupy? Wiem, dla nas – kobiet, to ogrom pracy.  Aby usiąść do świątecznego stołu czeka nas kilkudniowy maraton przygotowań. Tego nie zmienimy, ale spokojnie, zrekompensujemy to sobie później. Nie da się ukryć, że polskie święta mają swój urok! Prawda? 

Wielkanoc – zawsze razem

To będzie nasza druga wspólna Wielkanoc.  Podzielę się z Wami moimi przeżyciami dotyczącymi tego okresu. Najważniejsza jest dla nas wiara, bez niej nie byłoby świąt. Trzymamy się tradycji i co więcej, pragniemy przekazać wszystkie wartości, w jakie wierzymy,  naszemu synkowi.

Unikalny klimat wiosennych świąt

Chciałabym podzielić się z Wami tym, w jaki sposób dbam o wystrój w naszym domu. Wprost uwielbiam różnymi dodatkami podkreślać, ale i podkręcać klimat.

Za wielkanocne przystrajanie naszego domu zabieram się już na dwa tygodnie przed świętami. Wszystko dlatego, że na ostatnią chwilę zwyczajnie nie mam na to ani zbyt dużo czasu, ani też siły. Gotowanie świątecznych potraw i przysmaków zostawiam sobie na sam koniec. Przecież wszystko musi być świeże!

Salon w naszym domu jest pierwszym pomieszczeniem, do którego wchodzą goście, dlatego to na nim skupiam się wyjątkowo mocno. Jednocześnie wiem, że umiar – jest kluczem do  sukcesu. Przecież nie chcę zamienić naszego domu w wystawę sklepową 😉

Moc naturalnych dodatków

Przede wszystkim stawiam na wszystko co żywe. Po pierwsze – rośliny. Mają w sobie najwięcej delikatności, uroku i wdzięku.  Wiosną przede wszystkim kupuję prymulki. Kwiaty te kwitną bardzo wczesną wiosną i przez chwilę mogą posłużyć nam za domową ozdobę, a później można przesadzić je do ogrodu, gdyż domowe temperatury im nie służą. Zdradzę wam sekret, że najbardziej lubią półcieniste miejsca i temperaturę poniżej 20 stopni Celsjusza.

Wielkanocna roślinność

Barwinek czy bukszpan? A jaka nazwa obowiązuje w Waszym regionie? Gałązkami tego krzewu przyozdabiam wielkanocny koszyczek oraz lampę bezpośrednio nad stołem przy którym będziemy jeść śniadanie. Z kolei na świątecznym stole miejsce zostawiam przede wszystkim na rozmaite potrawy, bo  zawsze jest ich sporo.

Przystrojenie stołu wielkanocnego to prawdziwe wyzwanie

Dużą wagę przywiązuję też do samego wystroju świątecznego stołu. Wychodzę z założenia, że staranne jego nakrycie, odświętny biały obrus i eleganckie serwetki podnoszą rangę uroczystości.

W tym roku postawiłam na serwetki materiałowe, z lnianej tkaniny. Jest to spory wydatek, bo  jedna sztuka kosztuje około 7-10 zł. Jednak mam nadzieję, że posłużą nam wiele lat, a plamy będą z nich znikać niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zastanawiacie się dlaczego wybrałam materiałowe serwetki? W moim odczuciu są bardziej eleganckie i uniwersalne. Można je ozdobić przykładowo wiązaniem, słodką niespodzianką czy kwiatkiem. Prawdziwa bajka!

Własnoręcznie wykonane ozdoby wielkanocne – mają swój czar

W tym roku sama zrobiłam wianek – kupiłam w tym celu kilka drobiazgów na giełdzie kwiatowej. Przecież samodzielne tworzenie dekoracji to wielka frajda i przy okazji niezła zabawa 😉 Wszystkie elementy dekoracyjne przykleiłam klejem na gorąco. Pomimo tego, że mocno trzyma, to z doświadczenia wiem, że nie będzie problemu z odklejeniem poszczególnych elementów i zastąpienia ich innymi. Tak więc po świętach – w miejscach jajeczek czy zajączka – można doczepić kilka kwiatków i taka dekoracja posłuży nam zdecydowanie dłużej.

Wielkanocne wypieki – aromatyczne, pachnące w całym domu!

Potraficie jeść oczami? My tak! Zobaczcie jak zachęca nas do zjedzenia baba wielkanocna oblana lukrem i ozdobiona lentilkami. Już widzę dzieci, które nie mogą się powstrzymać przed oskubaniem baby z cukiereczków;) Pozwólmy im na to –  nie pozbawiajmy ich radości z dzieciństwa.

Przyznam szczerze, że ciasta przypisane do Wielkanocy nie są moimi ulubionymi, dlatego w tym roku nie upiekę tradycyjnego mazurka. Co w zamian? U nas będzie migdałowiec,czyli biszkopt przełożony masą budyniową, na niej ułożę warstwę krakersów posmarowanych karmelem, a na górze bitą śmietanę z serkiem mascarpone, posypaną migdałami prażonymi na maśle. Pyszne i bardzo słodkie 🙂

Jak Wielkanoc, to muszą być pisanki

Pisanki, które wkładam do koszyczka przygotowuję w Wielką Sobotę, aby jaja były jak najświeższe. Natomiast kilka kolorowych jajeczek zawsze ozdabiam wcześniej. W tym roku wykorzystałam do tego farby akrylowe. Głównie dlatego, że ich kolory są bardzo intensywne.  Jednak takie pisanki to wyłącznie dekoracja, nie nadają się do spożycia.

Naturalnie, ekologicznie – rzeżucha na wiosnę

W skorupkach od jajek posiałam rzeżuchę – uwielbiamy ją dodawać do potraw. Wiecie, że rzeżucha stymuluje cebulki włosów do wzmożonej pracy ? 🙂 A świeża jest prawdziwą  skarbnicą witamin. Warto się na nią skusić.

Wszystko o czym pisałam dodaje uroku tym świętom. Jednak nie dajmy się zwariować, najważniejsi są otaczający nas ludzie, z którymi spędzimy święta. I tego Wam życzę – aby w Waszym życiu były osoby, które wniosą do niego dużo radości i ciepła.

Radosnych Świąt Wielkanocnych, Kochani.  Pozdrawiam ciepło i słonecznie 🙂

Ania

    This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.